czwartek, 16 lutego 2012

XXI

wracałam dziś z pracy dłużej niż zwykle.
szłam (!) wolniej i wchodziłam do sklepów (właściciwie bez celu). 
przechodząc przez park mijałam ojców ciągnących sanki, w których siedziały ich dzieci.
mijałam starsze dzieciaki toczące ogromne kule śniegu.
mnie samej ślizgały się na tych ścieżkach buty.
słońce pięknie zachodziło, światło było niesamowite. 
tempo zwolnione. możnaby upajać się chwilą. 
zapomnieć, że miesiące mijają, lata mijają.
że ludzie cierpią, kłócą się i umierają. 

zabrakło jednego.
dlaczego jestem nieszczęśliwa.

nie mam świeżych zimowych, śniegowych zdjęć.
poniższe-krakowskie. dwuletnie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz