niedziela, 28 czerwca 2026

CDI

 wracam często do tych samych miejsc w górach
i oczekuję za każdym razem takich samych zachwytów jak wcześniej
tylko że czasem ich nie ma

bo upał przeokrutny, który powoduje, że cały wieczór spędzasz w wynajętym pokoju
zamiast iść na spacer w góry
(i masz wyrzuty sumienia)

bo z jakichś powodów nie ma roślin (dla których tu przyjeżdżasz) przy szlaku
mimo że rok temu o tej samej porze było ich mnóstwo 

bo samotne wędrówki się dłużą i chciałoby się być z kimś

nadal jest tak samo pięknie w górach
zdjęcia przecież niczego sobie
tylko czujesz niedosyt
bo głowie się pomieszało
hmm


















niedziela, 10 maja 2026

CD

myślałam pod koniec grudnia, że wystarczy miesiąc, żeby opróżnić do zera stare mieszkanie
i urządzić od zera nowe
(nie żaden duży remont, a jedynie zakup i montaż mebli kuchennych, zakup pozostałych mebli, malowanie ścian)
myliłam się
przez cztery miesiące żyłam w chaosie, bałaganie i spędzaniu czasu po pracy i w weekendy
na działaniach związanych z mieszkaniem
przez ten czas tylko raz stałam na rękach, trzy razy byłam na jodze
(niepojęte jak łatwo przyzwyczaić się do braku konkretnego ruchu, mimo że do tej pory niemalże mnie określał)
w międzyczasie złamałam prawie połowę zęba
i w tym braku czasu musiałam jeszcze znaleźć czas na kilka wizyt u stomatologa

wciąż jest kilka rzeczy do zrobienia w mieszkaniu, są to jednak rzeczy, które pilne nie są i nie wpływają na nieład
(nigdy więcej salonu z kartonami na podłodze, żeby nie niszczyć paneli przy skręcaniu kolejnych mebli i rzeczy przechowywanych w kartonach, czekających na kolejną szafę, szafkę, regał)

moje przemyślenia po samodzielnym "projektowaniu" przestrzeni i wykonywaniu większości prac przy pomocy rodziny?

 nie osiągnę niestety takiego efektu jak wnętrza zaprojektowane przez architekta
(a naoglądałam się takich przez ostatni rok zbyt wiele)
nie tylko ze względu na brak umiejętności projektowania czy zastanych w mieszkaniu instalacji, podłóg i drzwi
ale też ze względu na ograniczony budżet
we wszystkich mieszkaniach, których zdjęcia trafiają do magazynów wnętrzarskich
meble zazwyczaj robione są na wymiar (zabudowy kuchenne, szafy etc.)
podłogi są drewniane
kanapy, stoły i inne ruchome meble nie są kupione w Ikei
a lampy, choć piękne, to kosztujące tysiąc, dwa tysiące wzwyż za jedną 
(więc długo nie potrafiłam zdecydować się na lampy, ostatecznie prawie wszystkie są z I.)

po drugie moje pomysły niestety musiały szybko być zmieniane
czy to ze względu na koszt danej przeróbki czy czas oczekiwania na dany mebel
nie mam na blatu kuchennego w jednym kawałku, bo musiałabym na niego czekać (Ikea) 3 miesiące
nie wymieniłam kabiny prysznicowej, choć jest podobny system (znienawidzony), co w poprzednim mieszkaniu
w pewnym momencie stwierdziłam też, że nie ma co wymyślać zbyt wiele, dążyć do tych idealnych i pięknych wnętrz z Internetu, bo każdy mój pomysł generował niestety problemy montażowe
(np. półki w kuchni wymagały precyzji podczas montażu, co się nie udało w stu procentach,
zrezygnowałam z szafek kuchennych do sufitu, bo montaż maskownic dla amatora łatwy nie jest)

a ileż fakapów po drodze było
(dobrze, że w Ikei można bezproblemowo zwracać towar)

zaprojektowałam kuchnię inaczej niż to wymyślił projektant mieszkania i mój tata nieźle musiał się nagimnastykować z elektryką (kucie w ścianach, poza jednym przypadkiem, nie wchodziło w grę)

kupiłam zmywarkę do mebli z Ikea poza Ikeą
przewidziałam nawet wcześniej, że do poprawnego montażu frontu potrzebny będzie dodatkowy element zakupiony u producenta zmywarki
nie przewidziałam, że nie będzie on dostępny przez ponad dwa miesiące od zakupu zmywarki
dopiero po miesiącu i pół wpadłam na pomysł, żeby wykorzystać element (dostępny) do szerszej zmywarki i go w dwóch miejscach uciąć i połączyć

największy (choć nie do końca z mojej winy) to wymiana blatu i frontów kuchennych (już zakupionych i dostarczonych) na inne 
bo piękne fronty szuflad w okleinie dębowej po rozpakowaniu
zamiast w harmonijną całość układały się w niezbyt estetyczny patchwork
dębowy pozostał stół i półki, a fronty zostały wymienione na zielone
i na lepsze wyszło

co jeszcze
kwiaty zniosły źle przeprowadzkę, zwłaszcza fikus, który zgubił dosłownie wszystkie liście (na szczęście narodził się na nowo)
wylosowałam komórkę lokatorską na klatce, więc to było takie światełko po tygodniach stresu
malowanie ścian i sufitów na poziomie amatorskim to ciężka i trudna robota
(pomalowałam kilkaset metrów kwadratowych powierzchni w ostatnim kwartale, 
nie przybyło mi umiejętności, a jedynie frustracja z powodu zauważanych niedoskonałości)
zwłaszcza gdy dodatkowo ściana nie współpracuje 
(w starym mieszkaniu musiałam trzy warstwy nałożyć, żeby w miarę dobrze to wyglądało)
 
na koniec pytanie, które do mnie powraca
czy warto było urządzać od zera wynajmowane mieszkanie
otrzymując w zamian brak kredytu?
zależy od dnia
jednego żałuję
drugiego nie

duży metraż, kuchnia z oknem, oddzielna sypialnia
są wygodne
nowe meble, zmywarka (jak mogłam uważać, że nie będzie mi potrzebna?), szuflady w kuchni, dużo miejsca do przechowywania
również
duży balkon (na dużo roślin) i piękne wieczorne światło w salonie nadal mnie zachwycają
lokalizacja mieszkania jednak nie
do pracy rowerem jadę czterdzieści minut
na siłownię, zajęcia jogi etc. - dwadzieścia pięć
(więc jeżdżę rzadko)
wydanych pieniędzy na wyposażenie nie odzyskam przy wyprowadzce
i jeszcze kilka innych obaw mam

czasem trzymam się pozytywnych myśli, że do lasu mam pięć minut
że do pracy mam nieograniczoną liczbę tras i codzienny, konkretny trening kondycyjny
że przejeżdżam obok Rusałki, ogrodu botanicznego i przez Arenę i że kiedyś zmienię pracę i będzie bliżej
że gdybym kupiła jedno z tych mieszkań, które rok temu oglądałam to
miałabym dobrą lokalizację
ale miałabym też kredyt i mniejszy metraż mieszkania w starym bloku
nie miałabym balkonu, mieszkanie byłoby na trzecim bez windy
lub miałabym mały balkon, kuchnię w salonie i piecyk gazowy do podgrzewania wody

ale kiedy wiatr wieje w twarz albo leje lub jest zimno mój zapał na dojazdy rowerem się kurczy
a dojazd komunikacją miejską jest nieznośny
wtedy bywa mi przykro, że tu mieszkam 

zostawiam ten temat
przygody i niedogodności
przeprowadzki
urządzania
to słodko-gorzkie mieszkanie daleko od centrum 
największą przerwę w sporcie
jaką miałam od czasu, gdy wróciłam do sportu ponad dziesięć lat temu też
fizycznie czuję się raczej kiepsko
oby się zmieniło





PS czterechsetny wpis dzisiaj!

sobota, 4 kwietnia 2026

CCCXCIX

2025
zostawię tu zdjęcia chociaż
dzięki nim jestem w stanie przypomnieć sobie poprzedni rok
mniej podróżowałam
choć byłam w Nepalu na trekkingu wokół Annapurny
ukończyłam Turystyczną Koronę Tatr
(wędrując w lipcu w pełnym rozkwicie tatrzańskiej roślinności)
a w czerwcu każdy weekend byłam poza domem

ale swoje zasoby czasowe musiałam jednak przekierować na inne zadania
przez pół roku szkoliłam się na księgową
(dwa dni w tygodniu po pracy musiałam jeszcze siadać do kursu)
na egzamin jechałam do Częstochowy
egzamin zdałam, certyfikat otrzymałam i nic z nim nie zrobiłam
typowe dla mnie
w międzyczasie zastanawiałam się jak urządzić mieszkanie,
do którego klucze odebrałam pod koniec grudnia
(choć najgorsze w tym temacie dopiero przyszło,
czyli podejmowanie decyzji, rozwiązywanie problemów,
przymykanie oczu na niedoskonałości,
rezygnacja ze wszelkich aktywności fizycznych, 
a czasem nawet obiadu)

nie pamiętam za dobrze jak się czułam w minionym roku
pewnie byłam zmęczona i sfrustrowana
było mniej wszystkiego
do tego skończyłam tyle lat, że wciąż jestem przerażona
ale patrząc na zdjęcia poniżej to było czasem też miło i ładnie :)
i zdobyłam wyróżnienie w bardzo niszowym (znaczy się z małą konkurencją)
konkursie fotograficznym
wygrałam nagrodę pieniężną

w nowym roku życzę sobie
zdrowia swojego i swoich bliskich
skończenia wszelkich prac wykończeniowych w mieszkaniu
spędzania wieczorów na relaksie na sofie, a nie skręcaniu mebli
i wierceniu w ścianach
i jak najwięcej czasu w górach i poza miastem


  




 

wtorek, 23 grudnia 2025

CCCXCVIII

dzień dobry po pół roku
pół roku, podczas którego odhaczałam zadania
(a jeszcze trochę ich zostało)
i rezygnowałam z rzeczy, które lubię
nie było zatem przyjemnego świętowania okrągłych urodzin
ani częstego wędrowania po górach

nie będzie to zaległy post o Himalajach, bo nadal nie zgrałam zdjęć z aparatu
innym razem może napiszę też o tych zadaniach, które były do wykonania
dziś nostalgicznie
smutno mi, gdy myślę, że zaraz nie będę mieszkać w tej dzielnicy miasta
nie będę mieć z jedynego okna widoku na dużą lipę
mieszkanie może nie było komfortowe
ale lokalizacja była idealna dla mnie przemieszczającej się wszędzie na rowerze
tak, mieszkanie, to tylko "rzecz"
a każda dzielnica ma swoje plusy i minusy
jednak założenia koncepcji miasta 15-minutowego mocno do mnie przemawiają
i tego tu doświadczałam
z nowego miejsca będzie wszędzie dwa razy dalej

w każdym razie wykopałam z dysku zdjęcia sprzed dziesięciu lat
kiedy jeszcze brałam na spacery analogowy aparat fotograficzny 
kiedy mi się jeszcze chciało fotografować
a potem skanować negatywy
(a czasem nawet wcześniej je samej wywoływać)
i będę wracać do zdjęć lub do tych miejsc
a że przed świętami mam do zrobienia absolutnie NIC
(co jest równie smutne, jak wygodne)
to w przerwie pomiędzy przeglądaniem specyfikacji sprzętów AGD
lub myśleniem nad kolorem ścian w pokojach
postanowiłam odkurzyć chociaż bloga













 

sobota, 9 sierpnia 2025

CCCXCVII

 planowałam w sierpniu urlop w Alpach
najpierw samotne przejście pewnego długodystansowego szlaku
z noclegami głównie w namiocie
ale gdy przeraziłam się realizacji tego pomysłu
to chciałam chociaż zaszyć się w jakiejś alpejskiej dolinie
i wędrować na lekko po okolicy
ale ostatecznie nie zdecydowałam się
obawiając się, no właśnie, czego?
samotności
logistyki
(bez auta to lotniska, lokalne autobusy i pociągi, konieczność ułożenia optymalnego połączenia) 
czy
wysokich kosztów podróży?
przy okazji naubliżałam sobie, że nie potrafię prowadzić samochodu
że nie jestem samodzielna w tym względzie
że nie zapakuję bagażnika i nie pojadę do Włoch czy Szwajcarii
popatrzyć na góry

a potrzebuję więcej MOMENTÓW
i czasu w NATURZE
zwłaszcza latem
inaczej nie wytrzymuję
i jestem nie do wytrzymania
jestem tak przytłoczona codziennymi, małymi problemami i stresami
i mieszkaniem w mieście
że czuję się jak zmęczony, zrzędliwy starzec
i nie widzę perspektyw na poprawę

dorzucę sobie niebawem wątpliwą przyjemność przeprowadzki
i urządzania wynajmowanego mieszkania
(to koszty, o których nawet nie chce mi się myśleć
pewnie dlatego nie planuję jeszcze nic)
choć w obecnym też już wytrzymać nie mogę

tak, za mój nastrój odpowiadają zupełnie nieistotne kwestie
nie powinno to mieć miejsca
a jednak ma
totalnie sobie nie radzę



wtorek, 29 lipca 2025

CCCXCVI

minęło pół roku od ostatniego wpisu
przyszła wiosna i lato
niewiele się działo
choć byłam w Nepalu
i w kilku innych pięknych miejscach
doceniam to wszystko
ale też jednocześnie 
trudno mi znieść
mieszkanie w mieście, nudną pracę, nudny kurs
te momenty siedzenia przed komputerem
czy z telefonem w ręce
momenty, kiedy czuję niechęć nawet do aktywności fizycznej
obniżony nastrój, porównywanie się do innych, niedocenianie siebie i lęki 
nadal mają się dobrze


 



poniedziałek, 27 stycznia 2025

CCCXCV

 2024

irytowałam się zalewem podsumowań roku
czynionych przez ludzi na Instagramie
zazwyczaj miniony rok był dla nich ciężki, ale satysfakcjonujący
czytając kolejny raz słowo "rozwój"
odmieniane w kontekście biznesowym czy osobistym
robiło mi się nieco przykro

bo u mnie był głównie lęk i niepokój
uporczywy stan zawieszenia, oczekiwania
niespełnienia
niemocy
ale też złość na samą siebie
że źle się czuję, że się martwię, że jestem bierna
wielokrotnie budząc się rano pojawiała się nieznośna myśl
"po co to wszystko"

aż tak smutnego podsumowania roku nie było tu chyba nigdy
dlatego czas na weselszą część:

- odwiedzałam góry! moje miejsce mocy
- oglądałam niesamowity zachód słońca na Babiej Górze
- trzy razy byłam w Tatrach i zdobyłam trzynaście szczytów do Turystycznej Korony Tatr
(zostało 5 z 60, czyżby kolejnym celem była Wielka Korona Tatr? pozaszlakowe wędrowanie i wspinaczka w Tatrach to wciąż bardzo nieśmiałe marzenie)
- byłam we wschodniej Sycylii i pod samym wierzchołkiem Etny, zajadałam się sycylijskimi smakołykami
- pojechaliśmy do Austrii na via ferraty naszym bardzo starym samochodem (który tam jednak zaniemógł, ale na ferratach było super)
- ukończyłam Koronę Gór Polski zdobywając w maju Łysicę
- byłam na spływie kajakowym i to chyba jedyne nowe doświadczenie w minionym roku (bywało niekomfortowo, w końcu bardzo źle pływam, a poziom wody w rzece był nadzwyczaj wysoki, ale szum wody uspokajał nieco nerwy)
- przejechałam na rowerze 3 800 km (o 600 km więcej niż rok wcześniej)
- na mój balkon przylatywały ptaki, a ich obserwacja sprawiała dużo radości
- przeczytałam 22 książki, w tym co najmniej jedną w 24h (kilkaset stron), warto wspomnieć, że większość to były kryminały jednego autora
- nie kupiłam zbyt wielu nowych ubrań (głównie bieliznę, a poza nią jedne spodnie, jedną koszulkę i jedną czapkę), za to sporo w sklepach z odzieżą używaną (w tym kilka perełek, np. puchową kurtkę znanej outdoorowej marki za 20 zł)
- obejrzałam 10 mieszkań na sprzedaż, ale żadnego nie kupiłam i raczej już żadnego nie kupię, przynajmniej w najbliższym czasie i w mieście, w którym aktualnie mieszkam (a o rozterkach związanych z zakupem pisałam już kilka razy)
- podciągałam się na drążku nawet kilka razy pod rząd, jednak siła dość szybko wyparowuje i teraz nie jest tak dobrze, jak było w szczytowym momencie 

życzę sobie na nowy rok wciąż tego samego
zdrowia swojego i swoich bliskich
poza tym realizacji kilku podróżniczych marzeń
(w roku, w którym skończę okrągłą liczbę lat)
sił na wychodzenie z domu 
do ludzi, do aktywności
odwagi do zmiany zawodowej

PS kochajcie się i uśmiechajcie dużo w 2025