część druga.
przedziwne, że ten wieczór sprzed kilku dni wydaje się być taki piękny.
a przecież w tamtym momencie, w tamtym miejscu, gdy jadłam zaskakująco dobre morele z importu, było mi źle. nie napiszę czemu źle i jak źle, bo będę się powtarzać.
a w piątek była chwila wytchnienia. uwierzycie bądź nie, ale byłam nawet radosna na maltańskich koncertach. uśmiech szeroki i tańce. to przez tę muzykę ze świata.
w sobotę pojawiła się tęsknota połączona z zachwytem nad tymi wszystkimi ludźmi, którzy prowadzą życie inne od mojego. muzycy i aktorzy i jeszcze paru innych.
te niespokojne myśli zjedzą mnie niedługo:-(
a samotność przekleństwem.
post scriptum I - dziewczyna chłopaka grającego na bębnach obręczowych to dopiero szczęściara.
post scriptum II - piosenka na dziś:





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz