kilkunastu kierowców oczekujących dzisiaj na zielone światło o godzinie siódmej dziesięć w okolicach dworca zachodniego miało zapewne niezły ubaw.
choć przerażenie dziewczyny, która widziała zdarzenie z odległości dwóch metrów świadczy chyba, że do śmiechu by nie było, gdyby coś mi się stało poważnego.
otóż, zamyśliłam się, zagapiłam się i wjechałam z impetem w znak drogowy.
ucierpiał niestety mój rower.
żal z tego powodu wyraziłam zaraz po podniesieniu się z ziemi.
o nim pomyślałam najpierw, a nie o sobie.
rok bezkolizyjnej jazdy, nawet po alkoholu, właśnie się zakończył.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz