mijający tydzień był wyjątkowo ciężki
wychodziłam z domu po szóstej rano, wracałam przed dwudziestą pierwszą
bezwstydnie zasypiałam na zajęciach kursowych
dusiło mnie nieczyste powietrze
męczyła szarość i burość
nie miałam już sił fizycznych na zakończenie dnia jogą
a dzisiaj była nieprzyjemna kumulacja wszystkiego
problemy w pracy
niedobre wyniki krwi
uciekające tramwaje
dokuczająca samotność
przeraźliwa
ale weszłam na matę
pomimo bólu, sztywności ciała i braku sił
w połowie praktyki było już wspaniale

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz