- co robisz?
- idę pojeździć na rowerze.
tak mijają wakacje w mieście.
urlopu w tym roku nie będzie, więc tyle z życia mam, że sobie nad rzeką mogę posiedzieć.
można w ten sposób przypomnieć sobie upalne lato sprzed kilkunastu lat, lato na wsi u rodziny.
i sytuację taką, gdy idziemy szukać jakiegoś zbiornika wodnego, żeby się wykąpać. idziemy z kuzynką i wujkiem w strojach kąpielowych, ja mam ogromne dmuchane kółko do pływania. idziemy, a gdy docieramy na miejsce to okazuje się, że woda wyschła.
jak w czeskim filmie:-)
powinnam częściej czytać "Śmierć pięknych saren" Oty Pavla albo częściej oglądać "Święto przebiśniegu".
taka pochwała codzienności, wspólnoty, rodziny.
że to najważniejsze.
szczęśliwy ten, co ma.
ja szukam. a raczej nie szukam.
poddaję się.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz