cisza.
przemieszczałam się po mieście bez słuchawek na uszach.
siedziałam też przez długi czas w dwóch miejscach nad rzeką.
w normalnych warunkach wieczór byłby piękny.
gęste, ciepłe powietrze, lekki wiatr, zapach dzieciństwa.
lato.
tylko ta samotność, puste kadry i łzy na poliku.
do tego przekręcam swój świat o kilkanaście stopni.
przeprowadzam się do innego mieszkania, nie mając pewności czy na długo.
szukam pracy.
ale nie przyjmuję propozycji pracy we Wrocławiu, bo świat przekręciłby się o kolejne kilkanaście stopni.
za dużo.
przyszłość za mglą.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz