czwartek, 11 października 2012

LXV

dość skutecznie odbiegam od tematu. niedługo wspomnienia małego podróżnika wyblakną całkowicie. może ze szkodą dla tych wszystkich, którym jeszcze nie opowiedziałam, a którym zależy. 
miesiąc indyjski - jak powiedział mój dobry i miły kolega - był najprzyjemniejszym okresem w życiu. 
ale po powrocie nieuniknione zderzenie z rzeczywistością zrobiło swoje i doprowadziło do tych słów.
dni nie do odróżnienia. są albo walką, choć bardziej przyjmowaniem bez walki, depresyjnego smutku, przychodzącego znikąd. myślę wtedy, jak można być tak nic nieznaczącym, niemądrym, nielubianym, niewesołym człowiekiem.
są też dni niekontrolowanego obżarstwa, zjem jedną czekoladę i sięgnę od razu po drugą. 
są dni pełne zazdrości i żalu, że wśród niektórych osób znajomych mieć nie będę. 
jest pełno sprzeczności między czynami, a chęciami. 
niejednego z was, mówiąc łagodnie (nie używam słów wulgarnych tutaj), denerwuje moje gadanie. 
nikt mnie nie zmieni jak tylko ja. nikt mi nie pomoże jak tylko ja. to taki banał przecież. 



czasem tylko w moim małym, ograniczonym świecie jest mi dobrze. 
jeżdżę wtedy rowerem z uśmiechem na buzi albo z pewnie głupim wyrazem zdziwienia. 
przyjmuję pozycję obserwatora. najbezpieczniejszą.
czasem założę szerokie spodnie i koszulkę z ulubionym pisarzem (nie przejmując się, że w sklepach jest tyle świetnych ubrań, na które mnie nie stać) i przewieszę stary, niemodny aparat przez ramię (nie przejmując się że moje fotografowanie prowadzi donikąd). 
i czerpię z tej ciszy dookoła siebie. 

gdyby tylko móc nie wracać do pustego mieszkania.

4 komentarze:

  1. Oooo!!!
    Pierwsza słit focia :)
    R.

    OdpowiedzUsuń
  2. skąd się tam wzięło to różowe krzesło? przecież żeby dojść do tego miejsca osioł musi pokonać drogi ze dwa dni i do tego w górę na co najmniej 5 tys. metrów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polska jest takim smutnym krajem, niestety.. coraz częściej stwierdzam. Ludzie nie uśmiechają się do siebie, nie zagadują życzliwie. Pracują na to, żeby odciąć się od konieczności interakcji z innymi. Jak już się odetną, to czują się samotni. Jak tego nie chcą, to i tak się nie przebiją przez mur innych.

    OdpowiedzUsuń
  4. ile mnie to prób kosztowało, żeby udowodnić, że nie jestem automatem.. ;)

    OdpowiedzUsuń