czwartek, 9 sierpnia 2012

LIX

mówię do siebie: zamknij się wreszcie. nikogo nie obchodzi, że jest ci źle.
ale nadal piszę. to tak jak z niejedzeniem słodyczy. niemożliwe. one zresztą w dużej mierze winne.
na własne życzenie rezygnuję z towarzyskości - brak predyspozycji, nie sypię żartami jak z rękawa. bywa. 
siedzę więc na parapecie piętra czwartego, wypalam papierosa - jeden na każdy jeden lądujący samolot. i patrzę w dół i przed siebie, na życie w tych oknach.


2 komentarze:

  1. jeśli ta fota to jest część mojego zamówienia, to dobrze Ci idzie :) R.

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę cię rozczarować. zamawiałeś przecież z camery obscury.

    OdpowiedzUsuń