pojechałam na krótki urlop w góry
nie pamiętam czy kiedykolwiek moje myśli podczas urlopu były tak pochmurne jak teraz
jak niebo zastane w miejscach, do których przyjechałam
(słońce nie było w stanie żadnego dnia przebić się przez gęste chmury)
przekrój tych myśli:
pogoda nie jest dobra do zdjęć
i bez sensu dźwigam ten ponadkilogramowy, duży aparat
nie zrobię dobrego materiału fotograficznego jeżdżąc raz w miesiącu w góry
w terminie ustalonym kilkanaście dni wcześniej
jestem beznadziejna
i mieszkam na dalekiej północy
(a do tego zamiast cieszyć się górami to zaczynam uzależniać moje zadowolenie z wyjazdu liczbą ciekawych zdjęć, które udało się zrobić)
jaki pech, że moja rodzina nie pochodzi z terenów górskich
przecież ziemia tutaj, z widokiem na Tatry, jest cholernie droga
nigdy nie oszczędzę potrzebnej kwoty
ach, a są ludzie, których stać...
poza poświęceniem jednego dnia na dojazd na południe kraju i drugiego dnia na powrót
dodatkowo musiałam poświęcić jeden dzień na przemieszczenie się z punktu A do punktu B
a odległość między punktami to zaledwie 40 km
i myślę sobie jaka to jestem beznadziejna
że nie mam prawa jazdy i samochodu
i że jestem tak mocno uzależniona od zbiorowej komunikacji
pojechałam sama
czasem jest mi smutno, że tak sama jeżdżę
że nie mam rodziny
(mimo że biegające i krzyczące w pensjonacie dzieci
doprowadzają mnie do szału)
lub znajomych
z którymi mogłabym często wędrować po górach od schroniska do schroniska
do tego zarezerwowałam dość eleganckie jak na mnie pokoje
luksusowe wręcz
a za rogiem czai się przecież moje bezrobocie
minione cztery miesiące spokojniejszej pracy i większej ilości wolnego czasu
nie spowodowały, że zaczęłam się uczyć A, B i C
żeby podnieść swoje kompetencje
perspektywy znalezienia nowej roboty są zatem marne
więc mimo że w tym momencie stać mnie było na te nieszczęsne luksusowe pokoje
to moja głowa nie daje już na ten luksus przyzwolenia
powinnam przecież tylko płacić rachunki, jeść i ewentualnie chodzić do szkoły jogi, na ściankę wspinaczkową i na siłownię
na resztę to mnie nie stać
ach
pojawiały się też myśli jeszcze bardziej przykre
nie będę o nich wspominać
na szczęście wzięłam ze sobą matę do jogi
ćwiczyłam wczoraj i dzisiaj
praktyka ma również różne oblicza
ale tym razem była niezbędna, żeby się uspokoić
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz