po raz czwarty z rzędu spędziłam swój okołourodzinowy czas w Tatrach
w tym roku pogoda była najmniej łaskawa
a ja, świadoma zagrożeń po zimowym kursie z początku roku,
nie pchałam się już tak beztrosko nawet na te najprostsze szczyty
weszłam jedynie na Kasprowy i po raz pierwszy od wielu lat nic stamtąd nie zobaczyłam
widoczność na metr może była i mocny wiatr w oczy
dwustumetrowy odcinek od Suchej Przełęczy do stacji kolejki trzeba było przecierać
kolejne dni to spacery raczej
choć dwa dni później od wejścia na Kasprowy znowu byłam na tym szczycie
wjechałam kolejką, a nawet zjechałam
to był dzień dwóch lawin w Tatrach
zanim zdecydowałam się schować dumę do kieszeni i wsiąść do kolejki
rozważałam Dolinę Kondratową i Giewont lub Kopę Kondracką
sprawdziłam rano pogodę (niski pułap chmur czyli zero widoków), komunikat lawinowy,
wiedziałam, że całą noc padał śnieg
spojrzałam też na obraz z kamer ze szczytów/schronisk (kamery.topr.pl)
i do wys. ok. 1800 m n.p.m. widoczność rzeczywiście zerowa
ale powyżej słonko i niemal bezchmurnie
morze mgieł
dlatego koniecznie chciałam wyjść ponad mgły
stąd Kondratowa
ale to zagrożenie lawinowe i bardzo trudne warunki na szlakach
spowodowały, że w Kuźnicach zmieniłam nagle decyzję i wsiadłam do kolejki
spowodowały, że w Kuźnicach zmieniłam nagle decyzję i wsiadłam do kolejki
a w Kondratowej zeszła jedna z lawin
myślę że oceniłabym powtórnie ryzyko przy schronisku i nie poszłabym do góry
jestem w końcu dość rozsądna i dość lękliwa
a tak wjechałam do góry i zrobiłam parę ładnych zdjęć
(których jeszcze nawet nie zgrałam z aparatu do komputera)
rozpisałam się niezamierzenie o Tatrach
a chciałam znowu trochę ponarzekać
że mimo już czterotygodniowego odwyku od instagrama
nie zauważyłam więcej czasu na inne, ważniejsze działania
parę prostych spraw z listy zrobiłam
ale te trudniejsze wciąż nierozpoczęte
ale
przeczytałam w tym czasie dwie książki
to realny sukces
nie jestem natomiast w stanie poprawnie ocenić czy ten czas bez instagrama
przyczynił się do poprawy samopoczucia
na pewno niepatrzenie na ciekawe życie obcych ludzi
oszczędziło mi co najmniej kilku godzin gorszego nastroju
stwierdzam też, że instagram jest przede wszystkim nieograniczonym czasowo blokiem reklamowym
home office to z kolei złudna strefa komfortu
nie spotykam wielu ludzi
ale gdy już do nich wychodzę
(joga, której mało ostatnio, treningi stania na rękach czy treningi wspinaczkowe)
to okazuje się że nie dość, że większość ze spotykanych osób jest średnio 10 lat ode mnie młodsza
(ciężko to zaakceptować)
to najczęściej tak chamsko dla siebie się do nich porównuję
bo nie mam nic
nie mam formy wspinaczkowej i umiejętności, a wielkie lęki
(a inni są tacy świetni)
nie mam siły fizycznej, którą chciałabym mieć (i się np. podciągać) i bolą mnie plecy podczas praktyki jogi
(a inni są tacy świetni)
do tego mam tyle lat a nie mam mieszkania (nawet na kredyt) i znaczących osiągnięć w życiu prywatnym
nie mam kariery zawodowej
nawet nie wiem czy chciałabym to wszystko mieć
w tym momencie to
chciałabym żeby było ciekawiej w codzienności
żeby mnie ciało nie bolało podczas treningów i szybciej się regenerowało po nich
chciałabym żeby nie było zim i szarych jesieni (póki mieszkam w mieście)
bo już mam ich serdecznie dosyć
do następnego, cześć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz