z jednej strony dni smutne i bezczynne
z drugiej strony myśli o tym czasie nie ściągają bardziej w dół
(przyzwolenie, w końcu?)
z jednej strony obserwacja sukcesów innych, czytanie o ich rozwoju, o pracy i efektach
z drugiej chyba jednak akceptacja własnego tempa i zrozumienie własnych wartości, pragnień i najprostsze odkrycie tego co mi służy i sprawia radość
(dlatego nigdy nie zrobię kariery zawodowej, prędzej przeprowadzę się w góry)
z jednej strony samotność i minimalne kontakty z ludźmi (trzy miesiące przerwy od mojej szkoły jogi)
a z drugiej rozwój praktyki własnej, w domu, większa łagodność dla swojego ciała, słuchanie go
i pochłanianie ciszy, bycie w niej
zdjęcia ze szlaku na Rysy
od sąsiadów Słowaków
myśli o minionym urlopie w Tatrach są ciepłym promieniem
ogrzewającym serce w smutniejszych chwilach
i są motorem do działania, żeby kiedyś nie tylko chodzić po coraz trudniejszych szlakach
ale też się wspinać






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz