niedziela, 30 lipca 2017

CCXLVI

źle znoszę bezczynność
prędzej przez brak przyzwolenia na nią niż z braku przyjemności podczas nicnierobienia
bo trzeba coś robić ciekawego, wartościowego, rozwijającego etc. etc.
to pierwszy z elementów codzienności, z którym sobie nie radzę
mam bardzo dużo wolnego czasu
który marnotrawię
wiesz, sporo umiejętności chciałabym mieć
albo codziennie chciałabym praktykować jogę
i więcej czasu poświęcać na inne sporty
tymczasem z różnych, zidentyfikowanych, przyczyn nie jestem w stanie zrobić czegokolwiek z tych rzeczy
tkwię w błędnym kole
czasem dodam sobie obowiązki typu dodatkowa praca zarobkowa
żeby potem tłumaczyć sobie, że nie robię tego, na czym mi najbardziej zależy, ponieważ pracuję

nie wiem też kim jestem i co jest najważniejsze dla mnie
jestem spokojna i małomówna dla całego świata
w środku domagam się nieustannego ruchu i zmian
czy to realna potrzeba czy jedynie potrzeba sztucznie podkręcana przez obserwację innych osób
lubię podróżować, ale czy rozwiązaniem dla mnie będzie porzucenie zbudowanego o własnych siłach świata tutaj i ruszenie w roczną, może dłuższą podróż
bo do czego wrócę po powrocie
wiesz, takie obawy mam o kwestii b, mimo że nie podjęłam nawet decyzji o a
takie obawy mam wciąż i zawsze
obłęd

a może najzwyczajniej przyczyną wszystkiego jest samotność
której doświadczam w tym mieście
ta nieznośna cisza wypełniająca każdy dzień
(choć podejrzewam, że doświadczałabym jej też w innym miejscu
nie zbuduję grona znajomych na nieufności do samej siebie i braku poczucia własnej wartości)
która sprawia, że chcę uciec

podejrzewam jeszcze lęk przed odpowiedzialnością za własne decyzje
można to też nazwać brakiem odwagi
psycholożka, z którą regularnie rozmawiam zachęca do kupna aparatu cyfrowego 
który prawdopodobnie wydźwignąłby moją fotografię na zupełnie inny poziom
docelowo na poziom komercyjny, dzięki któremu mogłabym porzucić pracę w biurze
ale ja się opieram
boję się, że nowy aparat za kilka tysięcy złotych pozostanie nietknięty w pudełku
czekam chyba na autorytet, który nie tylko mi powie, że odniosę sukces, ale też pokieruje na tej drodze do sukcesu

kolejny obłęd

aż chciałoby się pozostać dzieckiem na zawsze









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz