nieśmiało powracam do wycieczek rowerowych po miasta zakamarkach.
może też w końcu powrócę do czterdziestek, pięćdziesiątek kręconych poza miastem.
tęsknię do tego bardzo.
bo ostatni wieczorny powrót z koncertu do domu był taki cudowny.
wiadomo, ciepłe powietrze na skórze, wiatr we włosach, zapach lata.
bo w ulubionych miejscach następują zmiany, czasem nieodwracalne.
trzeba się tymi miejscami zachwycić na zapas albo przystanąć i podumać chwilę.
bo co jakiś czas odkrywam coś nowego.
być może odkryję moje nowe ulubione miejsce.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz