poniedziałek, 16 marca 2015

CLXII

w poniedziałek wieczorem była pogoda na rower.
wykorzystaliśmy ją.
kilkugodzinne oczyszczenie umysłu.
 rozmowa i alkohol na obskurnym dachu z widokiem
na moment kazały odłożyć przeprowadzkę w niesprecyzowaną przyszłość.
ale z każdym kolejnym samotnym wieczorem myśli wracały na znajome tory.

we wtorek była rozmowa o fotografii.
wiem, że pewnych zdjęć nigdy nie zrobię.
resztę może zrobię, choć słabo wierzę.
nie tylko o brak techniki chodzi.

w środę przeniosłam się do innego kraju.
raz na jakiś czas tak się przenoszę.
a za każdym razem chcę nie na niby.
czyjaś ciekawa opowieść niemal skłania do zakupu biletu lotniczego w jedną stronę.
jestem skłonna rzucić robotę.
i tak jej nie lubię i przecież mnie męczy.

w czwartek była praktyka.
joga jest wymagająca.
ale chcę podążać tą ścieżką.

wszystkie te rzeczy określają moją osobę.
zależy mi na nich.
jednocześnie mam poczucie, że nie daję z siebie wszystkiego, że wszystko tak na pół gwizdka.
że wymówki, niewiara, lenistwo, pieniądze.
myśli o podróży są lekkie i dość niepoważne.
ścierają się z myślami dorosłymi i rozsądnymi: oszczędzaj na mieszkanie, mieszkanie na kredyt.

ale każdy kolejny dzień to lęk.
wypatrywanie przyszłości, choć nic w niej nie widzę.
nie czekam przecież na nic.
doskonała forma i wymarzony wygląd są tak odległe jak księżyc od ziemi.
własne mieszkanie byłoby tylko uwolnieniem od współlokatorów, ale niosłoby innego rodzaju problemy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz