zaczynając prowadzić bloga nie przeszły mi nawet przez myśl późniejsze wydarzenia.
miałam umieszczać zdjęcia, których uzbierało się sporo w ciągu ostatnich kilku lat i opatrywać je krótkim, nienacechowanym emocjonalnie komentarzem.
nie spodziewałam się, że parę tygodni później będę uprawiać istny ekshibicjonizm, który jednocześnie będzie terapią.
dziś nie rozumiem dlaczego wciąż myślę o człowieku, dla którego już nie istnieję.
dlaczego myślę o człowieku, który jeśli pomyśli o mnie to przez moment i z częstotliwością raz na miesiąc lub rzadziej.
co, jeśli kierujemy swoje zainteresowanie do osób, które nami zainteresowane nie są i nie przyjmujemy zainteresowania tych, którzy zainteresowani są nami. tylko nielicznym pisane szczęście. w miłości.
a rodzice pieniądze z pewnego źródła chcieliby przeznaczyć na moje wesele.
jakie wesele.
chciałam umieścić jedno zdjęcie, ale jest ono zbyt osobiste. niech zostanie w folderze, którego nie powinnam za często przeglądać. nie napiszę też o moim jednym wielkim problemie.
tymczasem będzie zdjęcie jako trafne podsumowanie minionego dnia.
mogłoby chociaż padać. może wtedy miałabym mniejsze wyrzuty, że cały dzień siedziałam na tyłku.
już dawno nie zrobiłam tak wielu słabych zdjęć na jednej kliszy.
jakie wesele.
chciałam umieścić jedno zdjęcie, ale jest ono zbyt osobiste. niech zostanie w folderze, którego nie powinnam za często przeglądać. nie napiszę też o moim jednym wielkim problemie.
tymczasem będzie zdjęcie jako trafne podsumowanie minionego dnia.
mogłoby chociaż padać. może wtedy miałabym mniejsze wyrzuty, że cały dzień siedziałam na tyłku.
już dawno nie zrobiłam tak wielu słabych zdjęć na jednej kliszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz