poniedziałek, 10 czerwca 2024

CCCXCI

siedzieć wieczorami na tarasie domu
niekoniecznie nawet w górach
ale choćby wśród drzew i kwiatów na wsi
a nie przed komputerem w małym mieszkaniu w dużym mieście
pracować w naturze, a nie w biurze
potrzeby, które z jakiegoś nieznanego mi powodu wybrzmiewają 
w tym roku głośniej
a przez to, że nie są zaspokojone i długo, jeśli w ogóle, nie będą
to pojawia się mieszanka lęku, żalu, smutku, niemocy, obwiniania siebie 
za rzeczy, na które nie mam wpływu
ale też za te, na które mam wpływ, ale ich nie robię

smutna ta wiosna
najgorsze myśli o sobie
nieustannie walczę
z porównywaniem się do innych ludzi
wiadomo, wypadam najgorzej
czekam więc na cud lub jakąś ucieczkę

(byłam nawet zdecydowana na ucieczkę do Warszawy
miałam tylko otrzymać pracę, którą znalazłam
oferta idealna, skrojona pode mnie
z wynagrodzeniem, za które mogłabym wynająć samodzielnie
jedno z tych drogich mieszkań w stolicy
ale nikt się nie odezwał)

ptaszki na ukojenie

rudzik z Tatr

a na mój balkon przylatywały modraszki, bogatki z młodymi, wróble
a nawet sójkę raz widziałam
ale przerosło mnie codzienne sprzątanie odchodów :-(
przepraszam Was, piękne ptaki
jedzenie wróci jesienią



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz