Tatry
jesienne
pogoda
wspaniała
warunki
bardzo dobre
zawędrowałam
na
Bystrą
Małołączniak (przez Kobylarzowy Żleb)
a z niego na Kopę Kondracką
i Kasprowy Wierch
Kozi Wierch
od Doliny Gąsienicowej
przez Żleb Kulczyńskiego
(przełamywałam lęki
i był to najtrudniejszy odcinek, z jakim musiałam się zmierzyć
podczas tego wyjazdu)
drugi raz na Kopę Kondracką
ale tym razem przez Dolinę Małej Łąki i Kondracką Przełęcz
(tego dnia miał być Giewont przez Grzybowiec,
ale Grzybowiec był nie do przejścia
ściana wiatru
odwrót
druga próba przez DMŁ
wiało, ale mniej
na Giewont szło dużo narodu
poszliśmy na Kopę)
Kościelec
(chciałam spotkać się z górą drugi raz
bo dwa lata temu były fragmenty szlaku, na których panikowałam
tym razem zupełnie bez trudności i lęku
byłam z siebie bardzo dumna
doświadczenie? obycie ze skałą?
chyba mogę wracać na Mitikas :-))
Polanę na Stołach
Nosal
(w dniu wyjazdu
taki poranny spacer podczas mżawki)
sporo kilometrów
sporo przewyższeń
ale to moja najlepsza forma odpoczynku
i spełnienia
bałam się tylko niedźwiedzi
że spotkam na szlaku
nie spotkałam
zapominałam o nich po przekroczeniu granicy lasu
albo gdy na szlakach pojawiało się więcej turystów
albo gdy wędrowałam z Ł.
hej, Góry
uwielbiam Was
no i wdzięczność ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz