poniedziałek, 15 marca 2021

CCCXL

 spędziłam kilka dni w Karkonoszach
jednego dnia przeszłam sporo kilometrów u ich podnóża
drugiego dnia zmokłam prawie do majtek
trzeciego weszłam na Śnieżkę
czwartego musiałam wracać na niziny, co niezmiennie wywołuje u mnie spadek nastroju

było mi smutno, bo mijałam miejscowości, w których mógłby stać mój dom
(miejscowości urokliwe, no i w górach)
choć pewnie nigdy nie stanie, bo samotne mieszkanie w domu na odludziu nawet mnie przerasta
było mi smutno, że spędzałam ten czas sama
(choć oczywiście nie spędzałam go tak za karę, a z wyboru)
 pojawiają się u mnie takie sprzeczne myśli, gdy patrzę na innych ludzi
w schroniskach, hostelach, na szlakach
prawie każdy z kimś jest, z kimś idzie
samotny wędrowiec na pewno ma jakiś problem
i jest okrutnie samotny

natomiast podczas samego wędrowania niewiele rozmyślam
mój mózg skupia się na wysiłku
czasem na napotkanych niewygodach 
takich jak deszcz czy silny wiatr i zimno
wtedy też pojawia się radość i modne ostatnio słowo wdzięczność
chyba za to, że mogę patrzeć na góry (i na doliny), że mogę w nich przebywać
to taki czas, te kilka godzin, bez korzystania z telefonu
bez zaglądania w życia obcych osób
och social media, chciałabym się z was wypisać






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz