dzisiaj byłam bardzo drażliwa na świat
musiałam wyjść z domu
tramwajem i pociągiem dostać się do punktu A i wrócić tą samą drogą
przeszkadzał hałas miasta, ogromna liczba samochodów i spalin
przeszkadzali głośno rozmawiający nastolatkowie na peronie
krzyczące do telefonu kobiety
i tłumy ludzi w bliskiej odległości ode mnie
nawet zepsuty tramwaj na trasie był wybawieniem
bo skrócił moje męki i ostatni odcinek drogi przeszłam pieszo
zastanawiam się skąd te odczucia
czy tak szczelnie zamknęłam się w swoim bezpiecznym świecie bez niepotrzebnych interakcji międzyludzkich
czy wyprowadziły mnie z równowagi wcześniejsze maile z pracy
gdy zaczęłam wątpić czy to co mam faktycznie mi się należy
i że nie mam całkowitej niezależności postępowania
że jest ktoś ważniejszy wyżej, który czegoś się domaga w bardzo nieprzyjemny sposób
po raz kolejny stwierdziłam, że nie jestem odporna na stres
i że najchętniej rzuciłabym robotę i pojechała w góry
tymczasem jeszcze ze trzydzieści lat pracy pozostaje
a zdjęcia z ukochanych Tatr
z Orlej Perci
ze szlaku na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem
z Czerwonych Wierchów
💚💛💜










zdjecia zachecaja do wyprawy w gory, pieknie.
OdpowiedzUsuńS
cieszy mnie to :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń