Shiraz
to miasto, w którym byłam świadkiem niezwykłej wymiany euro na riale
w dużym skrócie, znajome potrzebowały wymienić pieniądze
(riale się pokończyły, a nasze karty płatnicze nie działają na terenie Iranu)
kantory były pozamykane
(był czwartkowy wieczór z wizją piątku, który jest jak nasza niedziela, handel ma wolne)
w dużym skrócie, znajome potrzebowały wymienić pieniądze
(riale się pokończyły, a nasze karty płatnicze nie działają na terenie Iranu)
kantory były pozamykane
(był czwartkowy wieczór z wizją piątku, który jest jak nasza niedziela, handel ma wolne)
zdesperowane dziewczyny zapytały w obskurnym hoteliku czy da się gdzieś wymienić walutę
dało się wymienić w tym hoteliku
chłopcy z recepcji, do tego właściciel hotelu i znajomi, którzy akurat do niego przyszli
bardzo chcieli pomóc
najpierw dowiedzieli się jaki kurs będzie im się opłacał
potem zaczęli wyciągać swoje karty kredytowe, a każdy miał ich kilka
potem zaczęli zapisywać piny do każdej z kart
a na koniec dwójka z nich poszła do bankomatu wyciągnąć pieniądze
trwało to więcej niż pół godziny
nas poczęstowano w tym czasie herbatą
i mimo że koleżanki obawiały się nieco tej transakcji
to wszystko zakończyło się dobrze
tylko ja się zaczęłam zastanawiać jak ci panowie podzielą się jednym stueurowym banknotem
(sto euro to bardzo dużo pieniędzy dla Irańczyków)
w Shiraz nocowaliśmy w hotelu czterogwiazdkowym za trzydzieści złotych (!!!) za osobę za noc
to były luksusowe niskobudżetowe wakacje ;-)
trzymając się jeszcze wątku pieniędzy
to ja dwa dni później wymieniłam pieniądze zwyczajnie w kantorze
50 euro to 7-8 mln riali
(tak, łatwo zostać milionerem w tym kraju)
nieco mniej przyjemnym aspektem tej transakcji było to, że dostałam plik 70-80 banknotów
i jak je wszystkie schować do saszetki trzymanej w majtkach ?
a atrakcji turystycznych w mieście dużo
najważniejszą dla mnie był różowy meczet,
w którym próbowałam zrobić piękne zdjęcia w sali z witrażami
ale akurat był dzień świąteczny i sporo turystów
i wchodzili w kadry i nic z tego nie wyszło :-)
ogród Naranjestan i dom Qavam to kolejne miejsca, które odwiedziłam
ogród, który w okresie wiosenno-letnim na pewno prezentuje się wspaniale
sala, której ściany i sufit pokryte są lustrami
i pan z bronią ze zdjęcia poniżej, który namawiał mnie, żebym wzięła w swoje ręce tę broń i zrobiła sobie z nią zdjęcie
z uprzejmości wzięłam, ale kłóciło się to z moim światem, w którym jest miejsce tylko na peace & love
co jeszcze w Shiraz?
cytadela
ogród botaniczny
(pamiętam, że mówiłam do kolegi, że poznański ogród botaniczny nawet zimą jest ciekawszy od zimowego irańskiego)
grobowiec słynnego perskiego poety, Hafeza (nie byłam)
w Shiraz udało mi się też zabłądzić
i odbyć dzięki temu spacer po nieco biedniejszej części miasta
kolega, z którym wtedy spacerowałam był przerażony dzielnicą
ale ja byłam zachwycona, że w końcu wyszłam poza schematyczne turystyczne ścieżki
to co lubię najbardziej
po długim wstępie zapraszam na kilka zdjęć:
dało się wymienić w tym hoteliku
chłopcy z recepcji, do tego właściciel hotelu i znajomi, którzy akurat do niego przyszli
bardzo chcieli pomóc
najpierw dowiedzieli się jaki kurs będzie im się opłacał
potem zaczęli wyciągać swoje karty kredytowe, a każdy miał ich kilka
potem zaczęli zapisywać piny do każdej z kart
a na koniec dwójka z nich poszła do bankomatu wyciągnąć pieniądze
trwało to więcej niż pół godziny
nas poczęstowano w tym czasie herbatą
i mimo że koleżanki obawiały się nieco tej transakcji
to wszystko zakończyło się dobrze
tylko ja się zaczęłam zastanawiać jak ci panowie podzielą się jednym stueurowym banknotem
(sto euro to bardzo dużo pieniędzy dla Irańczyków)
w Shiraz nocowaliśmy w hotelu czterogwiazdkowym za trzydzieści złotych (!!!) za osobę za noc
to były luksusowe niskobudżetowe wakacje ;-)
trzymając się jeszcze wątku pieniędzy
to ja dwa dni później wymieniłam pieniądze zwyczajnie w kantorze
50 euro to 7-8 mln riali
(tak, łatwo zostać milionerem w tym kraju)
nieco mniej przyjemnym aspektem tej transakcji było to, że dostałam plik 70-80 banknotów
i jak je wszystkie schować do saszetki trzymanej w majtkach ?
a atrakcji turystycznych w mieście dużo
najważniejszą dla mnie był różowy meczet,
w którym próbowałam zrobić piękne zdjęcia w sali z witrażami
ale akurat był dzień świąteczny i sporo turystów
i wchodzili w kadry i nic z tego nie wyszło :-)
ogród Naranjestan i dom Qavam to kolejne miejsca, które odwiedziłam
ogród, który w okresie wiosenno-letnim na pewno prezentuje się wspaniale
sala, której ściany i sufit pokryte są lustrami
i pan z bronią ze zdjęcia poniżej, który namawiał mnie, żebym wzięła w swoje ręce tę broń i zrobiła sobie z nią zdjęcie
z uprzejmości wzięłam, ale kłóciło się to z moim światem, w którym jest miejsce tylko na peace & love
co jeszcze w Shiraz?
cytadela
ogród botaniczny
(pamiętam, że mówiłam do kolegi, że poznański ogród botaniczny nawet zimą jest ciekawszy od zimowego irańskiego)
grobowiec słynnego perskiego poety, Hafeza (nie byłam)
w Shiraz udało mi się też zabłądzić
i odbyć dzięki temu spacer po nieco biedniejszej części miasta
kolega, z którym wtedy spacerowałam był przerażony dzielnicą
ale ja byłam zachwycona, że w końcu wyszłam poza schematyczne turystyczne ścieżki
to co lubię najbardziej
po długim wstępie zapraszam na kilka zdjęć:













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz