niedziela, 23 grudnia 2012

LXXIV




chciałam umieścić tylko zdjęcia. 
komentarz i tak najczęściej do nich nie pasuje.
o wartości poznawczej komentarza nie wspominając.

kilkakrotnie powstrzymywałam się przed oświadczeniem światu, że ugotowałam pyszną zupę
albo risotto z ulubionym warzywem, czyli pietruszką.
ale napisać muszę, że wczoraj przez swoje nierozgarnięcie zgubiłam zapięcie rowerowe.
żal nie tyle o to, że czeka mnie wydatek stuzłotowy, ale że nie mogę pojechać do kina, na piwo czy na jogę zanim nie kupię nowego (mikołaju, ratuj). podobno wszystko w przyrodzie dąży do równowagi, więc musiało się tak zdarzyć, bo jakiś tydzień wcześniej przewróciłam się na lodzie, ale obyło się bez szkód (a wiozłam w torbie aparat z najlepszym obiektywem).

i jeszcze przykład z wczoraj, jak w ciągu kilku godzin nastrój od dobrego powędrował w kierunku złego.
piękne słońce świeciło rano, korzystając z niepójścia do pracy szybko załatwiłam kilka spraw. 
ale potem ta jedna rozmowa, która kazała zacząć myśleć o sobie jak najgorzej. 
przepraszam wszystkich potencjalnych pracodawców za niespełnienie oczekiwań, za słowa typu: 'niestety nie potrafię', 'niestety kiepsko mówię po angielsku', 'niestety nie mam prawa jazdy, ale mam w planach zapisać się na kurs'. nie wiem jaka siła powstrzymuje mnie przed powiedzeniem na wstępie każdej rozmowy: 'wie pan co, właściwie to jestem beznadziejna, proszę mnie nie zatrudniać'. 

1 komentarz:

  1. Skoro wszystko dąży do równowagi to poza pewnymi rzeczami, które nie są Twoją najmocniejszą stroną, jest z pewnością masa innych, w których nie masz sobie równych ;) Głowa do góry! Nowy rok już za niedługo, znowu możemy postanawiać, marzyć, zmieniać się....

    OdpowiedzUsuń